fbpx

Pośrednik po godzinach: góry

Agnieszka Szałęga – Gazda opowiada o swoich wędrówkach po górach i o tym, jak jej pasja przykłada się na inne dziedziny życia, również te związane z nieruchomościami…Przy okazji udowadnia, że nie samą pracą pośrednik żyje. Ostrzegam – lektura wywiadu może mieć działanie silnie inspirująca!

Dla mnie góry to poznawanie siebie, reset  i nagromadzanie energii na dalsze dni. Zastanawiam się czym są dla Ciebie?

Może zabrzmi to trochę jak truizm, ale widzę mocny związek z nieruchomościami – mogłabym powiedzieć, że góry to prawie mój drugi dom. Tam czuje się równie bezpiecznie, tam odpoczywam, tam jestem wolna i tam czuję HYGGE. W pewnym sensie jest to też mój styl życia. Każdy ma swój, moim są góry, a tuż za nimi jest muzyka. Nie wyobrażam sobie wyjazdu w góry bez gitary i śpiewnika pełnego SDMu.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z górami?

Kiedyś, milion lat temu, pojechałam ze znajomymi na pierwszy wypad w Tatry. 3 dni chodzenia po najważniejszych szlakach polskich Tatr. Pamiętam jak stanęłam na szlaku do D5S, wzięłam głęboki wdech i westchnęłam: „ja tu kiedyś zamieszkam” – i tak zostało. Od Karkonoszy po sam koniec moich ulubionych Bieszczad – wracam tam tak często jak tylko mogę.

Wyprawa, która długo pozostanie Ci w pamięci to…

Kilka lat temu z Bolkiem Drapellą wybraliśmy się w góry, w słowackie Tatry Zachodnie. Celem były Rohacze – taka polska Orla Perć. Tylko, że na początku naszej wyprawy ja o tym nie wiedziałam. Wyruszyliśmy w trasę, standardowo jak zawsze o świcie. Do pewnego momentu było pięknie, wspaniałe widoki… Ale jak nagle pojawiła się grań, łańcuchy, po jednej stronie przepaść, a po drugiej stronie przepaść to skończyło się „kozakowanie”. To był Rohacki Koń – najtrudniejszy moment grani Rohaczy ( jakoś ponad 2100 m n.p.m.), którego pokonałam okrakiem (pierwszy raz na łańcuchach, w tak mocno eksponowanym terenie). Tak! Okrakiem,  przeklinając pod nosem, że to jest moje ostatnie wyjście w góry.

Był moment, w którym chciałam się wycofać i właśnie wtedy Bolek, można powiedzieć, że krok po kroku przeprowadził mnie po tej grani. Jak po powrocie do domu poczytałam, gdzie byliśmy i jaką trasę pokonaliśmy to po prostu byłam z nas dumna. Wtedy po raz pierwszy poczułam „RESPEKT” do gór i „SZACUNEK” do nich. Zrozumiałam, jak ważny jest rozsądek, rozwaga, jasność umysłu i spokój…

W jednym z wywiadów Adam Bielecki powiedział, że „nie sztuką jest być dobrym himalaistą. Sztuką jest być starym himalaistą”. Czy miałaś kiedyś jakąś niebezpieczną sytuację?

Na moją czterdziestkę chciałam zdobyć Rysy. Wędrówkę rozpoczęliśmy od słowackiej strony. To był 29 września, na dole pogoda w miarę, ale im wyżej, tym gorzej. Tuż przed łańcuchami temperatura spadła do minus 7 stopni i zaczął padać śnieg. Ekipa wróciła, a ja podjęłam próbę wejścia z mężem Marii Daniec (Pośrednik – Bochnia). Edek jest taternikiem z doświadczeniem, więc wiedziałam, że będzie bezpiecznie.

Na łańcuchach okazało się, że droga była tak oblodzona, że ledwo udało nam się pokonać ten odcinek, a później było tylko pozornie łatwiej. Mimo, że trasa jest łagodniejsza, to warunki pogodowe były coraz gorsze. Doszliśmy do chaty pod Rysami: biało, walił śnieg, lód na kamieniach…

Wtedy postanowiłam: wycofujemy się. Błysk w oku Edka był tak wymowny, że nie miałam wątpliwości, że była to jedyna i słuszna decyzja. Pogratulował mi rozsądku, a ja sobie tego, że mimo parcia na szczytowanie w dość okrągłe urodziny na dachu Polski, potrafiłam zrezygnować 400 m przed… Co mną kierowało? DZIECI!

Zatem: czy góry są dla wszystkich?

Chciałabym, aby tak było, bo wiem jaką radość i wolność niosą. Ale niestety, nie są. Góry są wymagające. Nie wszyscy mają w sobie na tyle pokory, aby zaakceptować to, że w górach nie ma miejsca na brawurę, lekceważenie i brak rozsądku.

Organizujesz nie tylko Recamp, ale również wyprawy górskie, na które nierzadko zapraszasz pośredników z rodzinami, z dziećmi. Skąd ten pomysł? Jak często organizujesz takie wypady?

Tak, to prawda.. Wyprawy z rodzinami traktuję jak integrację, spędzenie ciekawie czasu w górskich okolicznościach przyrody, też niejako chcąc przekazać dzieciakom te wartości jakie niosą góry.

Ale organizuję też wyprawy dla dorosłych i to są już bardziej wymagające, kilkudniowe przejścia, z plecakami pełnymi szpeju, od schroniska do schroniska. Te wspólnie przemierzone kilkadziesiąt kilometrów w różnej pogodzie i różnym stopniu zmęczenia, jak i wspólne przeżywanie całego cyklu zdarzeń, to fantastyczna sprawa. Nie ma nic cenniejszego, niż dojście do celu po kilkudziesięciu trudnych kilometrach w różnej pogodzie.  

Kiedyś robiłam kurs pilota wycieczek, stąd – jak myślę – te organizatorskie zdolności.

Co powiesz rodzicom, którzy boją się brać dzieci w góry?

Nie ma się czego bać. Trzeba tylko rozsądnie planować wycieczki, zawsze sprawdzać pogodę i zabrać ze sobą odpowiednie rzeczy. Oczywiście, odpowiednie dopasowanie stopnia trudności trasy do doświadczenia, kondycji i umiejętności dzieciaków jest również szalenie istotne. Góry są fajne, a widok uradowanego dziecka, gdy osiągnie samodzielnie szczyt – bezcenny.

Myślisz, że jest jakaś analogia pomiędzy organizowaniem Recampu i wypraw w góry?

Pewnie tak… W Recampie planujemy etapowo wszystkie działania, rozpoczynając od wyboru terminu, miejsca i dalej organizując kwestie techniczne. Można powiedzieć, że wyprawy górskie powstają podobnie: najpierw termin, później miejsce, noclegi itp. Jeśli miałabym porównać, to organizacja jednej edycji Recamp to takie jakby niezłe Himalaje. No chyba, że organizujemy jakiś event „na gwałt” 😉

Panuje opinia, że góry kształtują charakter. Czy to prawda, i czy przydaje się to w codziennym życiu i pracy pośrednika? 

Zdecydowanie zgadzam się z tym. Powiem więcej: myślę, że Ci, którzy pasję do gór „wyssali z mlekiem matki” już mają pewien „charakter”.  Ludzi gór cechuje niezwykła wrażliwość, empatia, wytrzymałość, umiejętność szybkiego podejmowania trudnych decyzji, a przede wszystkim siła przetrwania w trudnych warunkach.

Reasumując – szczytowanie jest celem, a ludzie gór zrobią wszystko, aby cel osiągnąć. To pokazuje, jak bardzo są to ważne cechy nie tylko w życiu, ale i w pracy zawodowej!  

Kiedy najczęściej czujesz potrzebę pójścia w góry?

Hmm… Góry są jak oddychanie – mogłabym ciągle… Życie jednak weryfikuje nasze możliwości. Najczęściej po prostu wsiadam w samochód i jadę gdziekolwiek jak mam chandrę lub jak chcę pobyć sama ze swoimi myślami – ja to nazywam takim „szczytowaniem na gwałt”. Najczęściej jest to schronisko „Samotnia” w Karkonoszach – to zdecydowanie moje miejsce. Jak nie wiadomo gdzie jestem, to najpewniej właśnie tam. 

Najbliższe plany górskie to…

Zima w górach w tym roku nas nie rozpieszcza, ale mam nadzieję, że w marcu uda mi się skończyć w Tatrach zimowy kurs turystyki wysokogórskiej. To taki wstęp do raczkowania w górach wysokich zimą, ale już „na legalu”.

Moim marzeniem i planem jest prowadzenie schroniska w górach. Jeśli to zrealizuję, to z pewnością będzie to miejsce wyjątkowe – tak jak moje emocje podczas każdego pobytu gdzieś wyżej.

Dziękuję za rozmowę i życzę oczywiście wielu zdobytych szczytów oraz spełniania marzeń 🙂

Dorota Dwornik
Stanowisko w Otodom: Marketing Communications Specialist