O życiu w Otodom słów kilka

Jest rano. Podobnie jak zawsze, tak i tym razem, nad Pixelem – siedzibą Grupy Allegro – świeci słońce. Do budynku ciągną tłumy – przede wszystkim pieszych, wychodzących z tramwajów, mających przystanek nieopodal, oraz wszelkiej maści właścicieli dwóch lub czterech kółek. Tłum jak to tłum, na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym specjalnym, jednak jest to tylko pobieżne wrażenie. Pośród ludzi można wypatrzeć jednostki, których krok jest jakby bardziej dziarski, zdecydowany, a spojrzenie przenikliwe i zawadiackie. Tak, tak – to właśnie członkowie załogi Otodom spieszą do pracy!

Pixel – nasz drugi dom.

Wszystko co najważniejsze zaczyna się w momencie przestąpienia progu biura, które dumnie zajmujemy na drugim piętrze. Z chwilą jego przekroczenia rozpoczyna się tzw. „rytuał wejścia”. Oczywiście każdy ma swój własny i niepowtarzalny styl. Jedni niepostrzeżenie przekraczają próg sali i spokojnie zajmują swoje miejsce, inni wręcz przeciwnie – zamieniają się w celebrytów i błyszcząc od chwili pojawienia się w drzwiach rzucają gromkie „hej!”, aby już za chwilę przybić ze wszystkimi popularne „piątki” lub uścisnąć każdemu dłoń.

„Piątka”, czyli kwintesencja energetycznego przywitania!

Bez względu na swój charakter, rytuał wejścia zawsze kończy się w jedynym miejscu – przy biurku. Przestrzeń je okalająca jest dla każdego z nas swoistym centrum wszechświata i bez względu na to co dziać się będzie przez kilka najbliższych godzin, większość czasu spędzimy właśnie w tym miejscu.

Programiści przy swoich biurkach prowadzą nierówną walkę z kodem, rozkładając go na czynniki pierwsze, wdrażają poprawki, usprawnienia i nowe funkcjonalności, z których później korzystacie.
Osoby rozwijające produkt cały czas zastanawiają się nad tym w jaki sposób sprawić, aby to co jest dobre, było jeszcze lepsze…czyli szukają dziury w całym. Pracownicy Działu Obsługi Użytkownika albo wgryzają się w przesłane przez Was maile, albo prowadzą żywe rozmowy, próbując jednocześnie nie zaplątać się kablem od telefonu.

Ja i biurko – cały mój wszechświat!

Biurko porzucamy praktycznie w dwóch przypadkach – podczas spotkań lub w ramach przerw.

Same spotkania przyjmują różną formę, jednak można wśród nich łatwo wydzielić dwa typy – spotkania poszczególnych sekcji oraz zebrania całego zespołu. Sekcyjne meetingi odbywają się codziennie, są najczęściej krótkie i pozwalają na szybką wymianę oraz aktualizację informacji na temat tego co się dzieje „tu i teraz”. Zebrania całego zespołu odbywają się raz w tygodniu, najczęściej w środę. Tego typu spotkania to czas ogólnych podsumowań oraz wyznaczania celów na przyszłość, zarówno tę najbliższą, jak i tę odległą, rysującą się dopiero na horyzoncie.

Kiedy się spotykamy to Pixel drży w podestach, a sejsmograf odbiera 9 w skali Richtera! Na zdjęciu widać ekran znajdujący się przed każdą salką, który pozwala nam zarządzać rezerwacjami.

O ile przy porzucaniu biurek w przypadku spotkań czasami szukamy wewnętrznej motywacji, aby oderwać się od ekranu monitora, o tyle w przypadku przerw proces „odłączenia od bazy” przebiega dużo sprawniej. Nic dziwnego – czasami najzwyklejsza „mała czarna”, zaparzona w ekspresie, potrafi szybko postawić na nogi, a obiadowa wizyta w jednej z lokalnych jadłodajni pozwala uzupełnić braki kaloryczne. Co więcej, podczas rozmów na temat istoty bytu, możliwości obcowania z absolutem, najnowszych trendów w bollywoodzkim kinie, czy też skandali, których bohaterami są stali bywalcy pierwszych stron bulwarówek, często rodzą się najciekawsze pomysły, które później brane są przez nas na serwisowy warsztat.

W „świecie zewnętrznym” wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, u nas – do automatu do kawy.

Jak ciężko nie pracowalibyśmy to prędzej czy później następuje nieuchronne, czyli moment wyjścia do domu. Co prawda nie wychodzimy z pracy wszyscy na raz, bo w zależności od sekcji nasza aktywność godzinowa jest inna, jednak można przyjąć, że tuż po 17:00 większości z nas już nie ma. Nie znaczy to, że najtwardsi nie zostają dłużej, gdyż zawsze znajdzie się jakiś e-mail do odpisania lub raport do sporządzenia „na wczoraj”. W końcu Otodom podobnie jak Las Vegas – nigdy nie śpi!

Save

  • Świetny tekst! Czuć pisarski sznyt. Zastanawiałam się właśnie, jak Państwo pracują i już wiem – pracują Państwo wesoło! Oby tak dalej. Pozdrawiamy, Nieruchomości A.Orłowska